| 14.06.2003 |
| Wpisany przez Oreł |
| Niedziela, 15 Czerwiec 2003 10:50 |
OPIS SPOTKANIA Z DNIA 14.06.2003Dziennik oficera naukowego, data gwiezdna [-29]0458.8837 [długi i malowniczy fragment poświęcony temu, jak bardzo lubię pisać wstępy został wycięty aby osoby nieznające thlIngan Hol nie poczuły się ignorowane, a osoby posługujace się tym pięknym językiem nie doszły do wniosku, że lepiej byłoby go nie znać] Gdy daty gwiezdnej [-29]0438.75 wraz z TV-isem przedzierałem się przez zawartość Starego Rynku sytuacja znacząco różniła się od typowej dla takich przypadków. Rzadko się bowiem zdarza, żeby dwójka trekkerów zmierzających na spotkanie znalazła się w trakcie zmierzania w takim otoczeniu, ze ich zachowanie wydaje się być normalne. Tym razem tak właśnie było. Przyczyną był wielki zlot dziwaków znany pod nazwą Jarmarku Świętojańskiego. Oprócz wymienionego przeze mnie, w gruncie rzeczy pozytywnego skutku tego wydarzenia zaistniał również skutek uboczny: trudności komunikacyjne. Dotarcie pod Rdzeń Warp było... jakby to nazwać, żeby nie siać defetyzmu... w pewnym sensie łatwe. Po znacząco dłuższym od zwykłego czasie udało nam się jednak odnaleźć Blankę oraz Krzycha i Tipsa, którzy dwie godziny wcześniej zadzwonili do mnie wyrażając zaskoczenie, że spotkanie ma się odbyć o zwykłej porze. Pod Pręgierzem dołączył do nas jeszcze K@2. Starając się nie zastanawiać na frekwencją śmiało podążyliśmy do KFC. Jeszcze przed wejściem spotkaliśmy Anię i Jerzego. Już po wejściu dokonaliśmy przemeblowania. Z przyzwyczajenia zajęliśmy stoliki przy wejściu, choć te, z których korzystaliśmy wcześniej tym razem były wolne. Część klubu zakupiła pożywienie, które składało się w większości z drobiu (i znów ta fascynująca tendencja; ciekawe, co było przyczyną?). Tips i Beyonder (który również przyszedł na spotkanie, jeśli ktoś się nie domyślił) już do końca wymieniali uwagi na temat tego, ile je Blanka. Przyszedł czas na sprawy nieco bardziej oficjalne. Okazało się, że koszt utrzymywania domeny posnania.org jest wyższy, niż przypuszczaliśmy, jako że podana cena nie uwzględniała wspaniałego wynalazku, jakim niewątpliwie jest podatek VAT. Dodatkowa opłata została uiszczona przez osoby, które na poprzednim spotkaniu nie były, w związku z czym nie miały okazji przeznaczyć swoich środków na aktywowanie domeny. K@2 przedstawił projekt nowego LCARS-a dla U.S.S. Posnania. Na tym sprawy nieco bardziej oficjalne się zakończyły. Wspaniałe wykonanie tego, co Data śpiewał w Nemesis (gdybym znał tytuł* może udałoby mi sie zdobyć melodię, dzięki czemu wykonanie to byłoby jeszcze wspanialsze, ale tytułu nie znałem, nie znam nadal i nic nie wskazuje na to, żebym mał poznać) zadedykowane Ani i Jerzemu (jeżeli ktoś uznał, że w podzięce za ufundowanie deseru, to informuję, że pomysł pojawił się jakieś dwa mesiące wcześniej) musiało bardzo zainteresować pozostałych klientów KFC, bo wszyscy na nas znacząco spojrzeli. Podobną reakcję wywołała Pieśń Kahlessa w mojej interpretacji. Nie zabrakło również rzemiosła artystycznego. Tips zbudował z kubka po Pepsi, słomki i wybebeszonej puszki model U.S.S. Posnania. Przychylam się do opini Quintusa, który stwierdził, że ze wszystkich znanych mu okrętów model najbardziej przypomina Browarka. Niemniej wysunięto propozycję przekazania projektu do TrekZety. Około 20:30 spotkanie zostało zakończone i udaliśmy sie w swoje strony (które tym razem dla kilku osób oznaczały tę samą stronę). Wszyscy uczestnicy ocenili je pozytywnie. Ci, którzy nie byli, naprawdę mają czego żałować. =/\= chep'ej nI' yIn ! Oreł
* Uzupełnienie Beya: No wiec, chciałem tylko przypomnieć że tytuł piosenki jaką śpiewaliśmy to "Blue Skies", skomponowana przez Irvinga Berline'a circa w 1927 roku..a nagrodzona oskarem coś koło 1940. |